I DON'T HAVE A TIME!!!!
Nie mam czasu! To są ostatnie słowa wypowiedziane przeze mnie przez ostatnie kilka dni. Ciągle czegoś mi brakuje, nie mogę się za coś zabrać, książkę czytam 2 miesiące, w kalendarzu przybywa kolorów. Jak kiedyś pójście z domu na przystanek zajmowało mi chwilę, a z przystanku do domu jakby godziny nagle się zmieniło. Cała moja rzeczywistość, to co sobie poukładałam legło w gruzach, dosłownie jak w tej grze Jenga (chyba tak to było) jeden zły klocek a cała budowla idzie na dół. Nie mam bladego/zielonego/czerwonego lub innego pojęcia kiedy, gdzie i kto wyciągnął ten klocek, ale zaczyna mnie to kurcze przerastać! Budzę się sama z siebie o jakiejś 6 rano, ale to dla mnie normalne, że tak powiem wracam do dawnej mnie. *** I pisząc te słowa zrozumiałam co się dzieje. Cofam się, staję w miejscu - nie idę do przodu. Cofam się do tego czego właśnie się pozbyłam ale DLACZEGO?! Zaczęłam ćwiczyć i dosłownie mój tyłek odpada razem z miednicą i brzuchem... Rano po 30 minutowych ćwiczeniach c...