I DON'T HAVE A TIME!!!!
Nie mam czasu!
To są ostatnie słowa wypowiedziane przeze mnie przez ostatnie kilka dni.
Ciągle czegoś mi brakuje, nie mogę się za coś zabrać, książkę czytam 2 miesiące, w kalendarzu przybywa kolorów. Jak kiedyś pójście z domu na przystanek zajmowało mi chwilę, a z przystanku do domu jakby godziny nagle się zmieniło. Cała moja rzeczywistość, to co sobie poukładałam legło w gruzach, dosłownie jak w tej grze Jenga (chyba tak to było) jeden zły klocek a cała budowla idzie na dół. Nie mam bladego/zielonego/czerwonego lub innego pojęcia kiedy, gdzie i kto wyciągnął ten klocek, ale zaczyna mnie to kurcze przerastać!
Budzę się sama z siebie o jakiejś 6 rano, ale to dla mnie normalne, że tak powiem wracam do dawnej mnie.
I pisząc te słowa zrozumiałam co się dzieje. Cofam się, staję w miejscu - nie idę do przodu. Cofam się do tego czego właśnie się pozbyłam ale DLACZEGO?!
Zaczęłam ćwiczyć i dosłownie mój tyłek odpada razem z miednicą i brzuchem... Rano po 30 minutowych ćwiczeniach chodziłam jak z kijem w dupie (nie śmiej się internauto!). Zacznę starać się jeść zdrowiej, a przynajmniej taki mam plan. Ogółem chcę zacząć działać!
Jutro znowu idę do szkoły i rozmawiając dzisiaj z moim tatą przez telefon i wymieniając mu co mam na następne tygodnie pomyślałam BŁAGAM NIECH KTOŚ MNIE ZABIJE NA MIEJSCU! Dlatego na samym początku ostrzegam, że post pojawi się hmm.. 14-20 marca, ale na całe szczęście 7-8 mam rekolekcje, ale i tak od pyty nauki więc ten pierwszy (podany) termin będzie obowiązywał.
Weszłam dzisiaj na stronę liceum do którego chciałabym się dostać i interesują mnie dwie klasy pierwsza to dziennikarska, a druga to plastyczna. Czytałam to jakieś 5 minut i jak najszybciej wyszłam ze strony. Załamałam się, ale dlatego, że nie wiem co chcę ze sobą zrobić i że ja tam się nie dostanę, a jeśli chce to muszę tak ruszyć z kopyta, że będzie się za mną kurzyło. Ale ja nie mam siły. Najnormalniej w życiu nie mam siły. Ciągle jestem wyczerpana, zmęczona, głodna staram się coś zrobić ale coś mnie blokuje. A ja nie wiem jak to wyłączyć.
Ogółem zamierzam coś z tym zrobić (nie patrząc, że innego wyjścia to nie mam. Nie, no mam ale nie idę tą drogą). Zdam wam relację z mojego życia i jak mi idzie budowanie mojego życia na nowo. Choć kto wie, może wyjdzie mi to na dobre...
To są ostatnie słowa wypowiedziane przeze mnie przez ostatnie kilka dni.
Ciągle czegoś mi brakuje, nie mogę się za coś zabrać, książkę czytam 2 miesiące, w kalendarzu przybywa kolorów. Jak kiedyś pójście z domu na przystanek zajmowało mi chwilę, a z przystanku do domu jakby godziny nagle się zmieniło. Cała moja rzeczywistość, to co sobie poukładałam legło w gruzach, dosłownie jak w tej grze Jenga (chyba tak to było) jeden zły klocek a cała budowla idzie na dół. Nie mam bladego/zielonego/czerwonego lub innego pojęcia kiedy, gdzie i kto wyciągnął ten klocek, ale zaczyna mnie to kurcze przerastać!
Budzę się sama z siebie o jakiejś 6 rano, ale to dla mnie normalne, że tak powiem wracam do dawnej mnie.
***
Zaczęłam ćwiczyć i dosłownie mój tyłek odpada razem z miednicą i brzuchem... Rano po 30 minutowych ćwiczeniach chodziłam jak z kijem w dupie (nie śmiej się internauto!). Zacznę starać się jeść zdrowiej, a przynajmniej taki mam plan. Ogółem chcę zacząć działać!
Jutro znowu idę do szkoły i rozmawiając dzisiaj z moim tatą przez telefon i wymieniając mu co mam na następne tygodnie pomyślałam BŁAGAM NIECH KTOŚ MNIE ZABIJE NA MIEJSCU! Dlatego na samym początku ostrzegam, że post pojawi się hmm.. 14-20 marca, ale na całe szczęście 7-8 mam rekolekcje, ale i tak od pyty nauki więc ten pierwszy (podany) termin będzie obowiązywał.
Weszłam dzisiaj na stronę liceum do którego chciałabym się dostać i interesują mnie dwie klasy pierwsza to dziennikarska, a druga to plastyczna. Czytałam to jakieś 5 minut i jak najszybciej wyszłam ze strony. Załamałam się, ale dlatego, że nie wiem co chcę ze sobą zrobić i że ja tam się nie dostanę, a jeśli chce to muszę tak ruszyć z kopyta, że będzie się za mną kurzyło. Ale ja nie mam siły. Najnormalniej w życiu nie mam siły. Ciągle jestem wyczerpana, zmęczona, głodna staram się coś zrobić ale coś mnie blokuje. A ja nie wiem jak to wyłączyć.
Ogółem zamierzam coś z tym zrobić (nie patrząc, że innego wyjścia to nie mam. Nie, no mam ale nie idę tą drogą). Zdam wam relację z mojego życia i jak mi idzie budowanie mojego życia na nowo. Choć kto wie, może wyjdzie mi to na dobre...
Zmęczona, śpiąca i niekontaktująca
A.
głód? zmęczenia? brak czasu? Coś o tym wiem :) Ten blondyn z 1D chyba też :D ale spoko, poradzimy sobie! Trzymam kciuki :)
OdpowiedzUsuńhttp://nikasstyle.blogspot.com/
Doba jest za krótka :/
OdpowiedzUsuńrilseee.blogspot.com
Mi też na wszystko ostatnio brakuje czasu.
OdpowiedzUsuńŻyczę ci powodzenia, w ogarnięciu tego wszystkiego.
x-lauraxx.blogspot.com