MIAŁO BYĆ I JEST
Miałam wam wkleić moje opowiadanie/fan-fiction więc zapraszam do czytania, a jeśli masz wattpad'a to tam wpadaj i głosuj i komentuj to moje coś :P Nie no jak ci się spodoba nic na siłę.ale mi tam nie będzie przeszkadzać jak klikniesz gwiazdkę i będziesz regularnie czytać, a i to samo z blogiem jak jesteś tutaj 1 raz :P
1
Jedno z najgorszych uczuć jest takie kiedy orientujesz się, że w ciągu 30 minut musisz znaleźć się w szkole na rozpoczęciu roku ale najgorsze jest to kiedy chcesz się tam teleportować i nie możesz, mimo iż twój dziadek jest tam dyrektorem i spędziłaś tam większość swojego dzieciństwa. NAGLE nie możesz zrobić nic aby się tam dostać, czemu? Bo jestem nie pełnoletnia i po raz pierwszy w papierach szkoły no a przynajmniej oficjalnie, a nie jako mały szkrab poznający każdy zakamarek zamku, no teraz mojej szkoły.
-Anne? - drzwi mojego wielkiego białego pokoju zawalonego ubraniami, księgami i innymi rzeczami, które uznałam za potrzebne lub mniej, lub też po prostu nie robiłam tutaj porządków od tygodnia... - CO TY TUTAJ ROBISZ? Ekspres był 5 godzin temu sądziłam, że od tego czasu tam jesteś? I co się stało z twoim pokojem?!
- Naprawdę myślałaś, że tam jestem?
- Tak no.. Em... Nie odwracaj kota ogonem młoda damo - ciocia Emili spojrzała na mnie swoim piorunującym wzrokiem
- No więc, miałam tam być kiedy przypomniałam sobie, że Frodo potrzebuje jedzenia, a mam zamiar go ze sobą zabrać, do tego potrzebowałam atramentu, odebrać różdżkę, bo potrzebowała lekkiego odnowienia, wie ciocia, miałam odebrać twoje papiery z ministerstwa, a musiałam się przebrać no więc tak minęło około półtorej godziny jak nie dwie lub więcej weszłam na małe zakupy do sklepu, a potem...
- DOŚĆ!!!
- Boże...
- Nie jesteś nawet spakowana! Wiedziałam, że to jest zły pomysł abyś tam pojechała
- Zły? Chociaż kogoś poznam
- Masz umiejętności nauczyciela Hogwartu, a nie zwykłej czternastolatki
- No i?
- Ta szkoła NIE JEST CI POTRZEBNA Anne.
- Nie obchodzi mnie to. - odparłam sucho - chcę się tam znaleźć i pomóc dziadkowi po za tym będzie turniej. - ciocia wpatrywała się w mnie, na mój pokój w okno, na mnie
- Ehhh... Masz 2 minuty - i zrezygnowana wyszła z pokoju.
Byłam gotowa w półtorej minuty , kocham magię.
- Na brodę merlina! Anne tych kufrów to nie za dużo? - zapytał mój wujek James
- Nie, tylko 10 uważam, że wystarczy mi to na pół roku
- Pół roku, a nie na cały? I tak będziesz miała mundurek.
- To nie rewia mody Anne - napomknęła ciocia Em.
- Mundurki, mundurkami ale chyba będę mogła od czasu do czasu założyć coś stosownego.
- Szczególnie jak teraz...? - zapytała zniesmaczona Ciotka. Gdybym była nią bym jej się nie dziwiła białe shorty do tego czarny top i kardigan z rękawami 3/4 i na dodatek białe conversy dla niej czarownicy czystej krwi (nie żebym ja taka nie była) najważniejsza była elegancja, a że cała moja rodzina prócz dziadka jest ze Slytherinu, a przynajmniej nic nie wiem o rodzinie ze strony dziadka mało osób o niej mówi nawet on, większość go nie lubi prócz moich kochanych rodziców którzy zawsze go popierali, byli inni niż wszyscy dlatego umarli, a tak mi mówiono. No więc moja ciocia i wujek zawsze byli ubrani w eleganckie stroje zapominamy o tym że są bardzo szanowanymi czarodziejami i wysoko ustawionymi urzędnikami w Ministerstwie Magii.
W ciagu 4 sekund byliśmy przed bramą. Z nimi wszystko wydaje się prostsze...
- Dalej dojdę sama. - obydwoje zrobili wielkie oczy
- A może jednak wrócimy? - Dodała ciocia, szczerze? dosłyszałam "a może jednak" co dobrze nie wróżyło dlatego postanowiłam sobie pójść.
Poradzę sobie powiedziałam cioci, dawno telepatii nie używałam teraz będę miała tyle osób... hi hi🙂
Jak typowa jedynaczka, która straciła rodziców mam tyle sekretów i umiem dochować tajemnice dlatego list który przyszedł do mnie kilka dni temu z Hogwartu był ostatnia rzeczą o której powiedziałam cioci, patrząc, że napisał go Dziadek. W liście wspomniał, że ma wielka prośbę abym pilnowała pewne osoby, a jeśli się da to nawet całą szkołę, nie powiem, że mnie to nie zdziwiło, bo bym kłamała. Ale o co mu chodziło? Wyrwało mnie z myślenia znane mi jęczenie - Irytek... Oczywiście gdybym zrobiła jeszcze krok zostałabym obrzucona jakimś paskudztwem, ale jak to powiedziała moja ciocia mam wiedzę nauczyciela więc zna się pewne zaklęcia, a będąc mała miałam z Irytkiem pewien zakład który wygrałam, bo sprytu mi nie mało.
- Zrób coś a porozmawiamy - zrobiłam krok i poleciały we mnie kulki w atramencie - zaklęcie tarczy i stare zaklęcie które unieruchamia duchy - widzę że przypomnimy sobie dawne zasady. - Oczywiście jak zawsze zaczęłam kłócić się z tym idiotą zapominając co mam przed sobą...
-Anne? - drzwi mojego wielkiego białego pokoju zawalonego ubraniami, księgami i innymi rzeczami, które uznałam za potrzebne lub mniej, lub też po prostu nie robiłam tutaj porządków od tygodnia... - CO TY TUTAJ ROBISZ? Ekspres był 5 godzin temu sądziłam, że od tego czasu tam jesteś? I co się stało z twoim pokojem?!
- Naprawdę myślałaś, że tam jestem?
- Tak no.. Em... Nie odwracaj kota ogonem młoda damo - ciocia Emili spojrzała na mnie swoim piorunującym wzrokiem
- No więc, miałam tam być kiedy przypomniałam sobie, że Frodo potrzebuje jedzenia, a mam zamiar go ze sobą zabrać, do tego potrzebowałam atramentu, odebrać różdżkę, bo potrzebowała lekkiego odnowienia, wie ciocia, miałam odebrać twoje papiery z ministerstwa, a musiałam się przebrać no więc tak minęło około półtorej godziny jak nie dwie lub więcej weszłam na małe zakupy do sklepu, a potem...
- DOŚĆ!!!
- Boże...
- Nie jesteś nawet spakowana! Wiedziałam, że to jest zły pomysł abyś tam pojechała
- Zły? Chociaż kogoś poznam
- Masz umiejętności nauczyciela Hogwartu, a nie zwykłej czternastolatki
- No i?
- Ta szkoła NIE JEST CI POTRZEBNA Anne.
- Nie obchodzi mnie to. - odparłam sucho - chcę się tam znaleźć i pomóc dziadkowi po za tym będzie turniej. - ciocia wpatrywała się w mnie, na mój pokój w okno, na mnie
- Ehhh... Masz 2 minuty - i zrezygnowana wyszła z pokoju.
Byłam gotowa w półtorej minuty , kocham magię.
- Na brodę merlina! Anne tych kufrów to nie za dużo? - zapytał mój wujek James
- Nie, tylko 10 uważam, że wystarczy mi to na pół roku
- Pół roku, a nie na cały? I tak będziesz miała mundurek.
- To nie rewia mody Anne - napomknęła ciocia Em.
- Mundurki, mundurkami ale chyba będę mogła od czasu do czasu założyć coś stosownego.
- Szczególnie jak teraz...? - zapytała zniesmaczona Ciotka. Gdybym była nią bym jej się nie dziwiła białe shorty do tego czarny top i kardigan z rękawami 3/4 i na dodatek białe conversy dla niej czarownicy czystej krwi (nie żebym ja taka nie była) najważniejsza była elegancja, a że cała moja rodzina prócz dziadka jest ze Slytherinu, a przynajmniej nic nie wiem o rodzinie ze strony dziadka mało osób o niej mówi nawet on, większość go nie lubi prócz moich kochanych rodziców którzy zawsze go popierali, byli inni niż wszyscy dlatego umarli, a tak mi mówiono. No więc moja ciocia i wujek zawsze byli ubrani w eleganckie stroje zapominamy o tym że są bardzo szanowanymi czarodziejami i wysoko ustawionymi urzędnikami w Ministerstwie Magii.
W ciagu 4 sekund byliśmy przed bramą. Z nimi wszystko wydaje się prostsze...
- Dalej dojdę sama. - obydwoje zrobili wielkie oczy
- A może jednak wrócimy? - Dodała ciocia, szczerze? dosłyszałam "a może jednak" co dobrze nie wróżyło dlatego postanowiłam sobie pójść.
Poradzę sobie powiedziałam cioci, dawno telepatii nie używałam teraz będę miała tyle osób... hi hi🙂
Jak typowa jedynaczka, która straciła rodziców mam tyle sekretów i umiem dochować tajemnice dlatego list który przyszedł do mnie kilka dni temu z Hogwartu był ostatnia rzeczą o której powiedziałam cioci, patrząc, że napisał go Dziadek. W liście wspomniał, że ma wielka prośbę abym pilnowała pewne osoby, a jeśli się da to nawet całą szkołę, nie powiem, że mnie to nie zdziwiło, bo bym kłamała. Ale o co mu chodziło? Wyrwało mnie z myślenia znane mi jęczenie - Irytek... Oczywiście gdybym zrobiła jeszcze krok zostałabym obrzucona jakimś paskudztwem, ale jak to powiedziała moja ciocia mam wiedzę nauczyciela więc zna się pewne zaklęcia, a będąc mała miałam z Irytkiem pewien zakład który wygrałam, bo sprytu mi nie mało.
- Zrób coś a porozmawiamy - zrobiłam krok i poleciały we mnie kulki w atramencie - zaklęcie tarczy i stare zaklęcie które unieruchamia duchy - widzę że przypomnimy sobie dawne zasady. - Oczywiście jak zawsze zaczęłam kłócić się z tym idiotą zapominając co mam przed sobą...
Witajcie. Oto mój pierwszy rozdział, przepraszam, że taki długi ale po prostu musiałam. Wiecie, jak każdy artysta mam pewną wizję dlatego brnęłam do tego momentu. Mam nadzieje, że się spodoba. Jeśli zrobiłam gdzieś błędy z góry przepraszam.
I jak podoba się? Jeśli tak wejdź na wattpad i wpisz "mój Hogwart"!!! A jak podoba ci się blog to po prawej masz obserwacje ;-) Tak tylko podopowiadam, bo może się zgubiłeś drogi człowieku i nie wiesz co robić :P
Świetnie się czyta! :D
OdpowiedzUsuńrilseee.blogspot.com