BOYS

Jak tam pierwszy "tydzień" szkoły? Dużo prac domowych, kartkówek, sprawdzianów? Ja miałam parę prac domowych, 1 kartkówkę i tak już słyszę, że za 2 tygodnie będzie sprawdzian z matmy... Jestem w 2 klasie gimnazjum, a czuję się jak w pierwszej ale to zapewne dlatego, że NADAL korzystamy z książek, z poprzedniego roku... Ehhh...

Wczoraj miałam bardzo luźny dzień:

  1. wf
  2. chemia
  3. matma
  4. historia
  5. (nie wiem)
  6. religia



Lekcje super, bo nic robić nie musisz (nie licząc pierwszych 3 lekcji). Ale religia... Tam siedzisz, gadasz rysujesz, poznajesz ludzi (tak my na religii - my, czyli moja paczka - BARDZO się zbliżyłyśmy) i ogólnie jeszcze raz gadasz. Religia to nie przedmiot, a dodatkowe 45 minut przerwy. Kiedyś jak rodzice zapytali się mnie jaki przedmiot lubię najbardziej odpowiedziałam "przerwa", potem mówiłam "religia" nie zapominając, że miałam super siostrę nawet dwie (jedna była koszmarna) ale po prostu wtedy odpoczywałam i rysowałam i gadałam z koleżankami ale nie tak jak dziś rozmawiamy wtedy to było "a widziałaś ten odcinek? A coś tam... A coś tam ..." i tak dalej. Dziś rozmawiamy o bardzo życiowych sprawach i no... Sercowych. Patrząc, że w pierwszej klasie nie miałyśmy wspomnień wspólnych wspominałyśmy nasze dzieciństwo i śmiałyśmy się z nas na pół sali :)
Untitled

No właśnie sercowych i tu zmierzamy niebezpiecznie w stronę chłopców. Wczoraj na religii razem
 z Gosią poświęciłyśmy się (nieważne) i usiadłyśmy w prze dostatniej ławce za chłopakami... Dla mnie na samym początku skończyło się źle. Podskakiwałam na krześle nic nie robiąc, magicznie przysuwałam do ich stolika i miałam beznadziejny masaż w życiu. Dzień wcześniej miałam bluzę,a pod spodem bluzkę na ramiączka no więc jak zrobiło się ciepło to bluzę zdjęłam... Pan (nazwijmy go) X zaczął strzelać z mich ramiączek od stanika. I tak robił wczoraj. Na całe szczęście się "zaopatrzyłam" i miałam krótki rękawek. Ale to nie przeszkadzało w ręcz przeciwnie zaczęło się poszukiwanie rozpięcia... A potem gra "rozepnij dziewczynie stanik" męczył się i męczył ale jedno puściło... 3 min potem drugie i cudem za PIERWSZYM razem go zapięłam, a muszę się przyznać, że czasem - czasem często - nie potrafię trafić. Ale był z tego inny pożytek. Co niestety brzmi jak brzmi ale poczułam wtedy radość i dumę (nie wiem dlaczego - no może i wiem), biłyśmy chłopaków. Mam 30cm linijkę taką gumową wiec dobry zamach i boli jak cholera. Oberwał pan X i pan (tru ru ru...) W. Od wczoraj wiem jak wyładować stres lub zdenerwowanie. Musze uderzyć. Ale przede mną WOS za nimi i religia więc chyba wyczerpię się nerwowo...  Albo będę go biła :P Oczywiście chłopcy dali sobie spokój z nami poszli do innych... Moja koleżanka ma dziurkę (na całe szczęście dziurkę) od tego w ślicznym sweterku. I tak przed nami trudny rok.

A wy macie takie problemy z chłopakami? A może jeszcze gorsze? Jaki jest wasz sposób aby wyładować stres albo zdenerwowanie?

Całusy
A.

Komentarze

  1. Ale masz luźny plan lekcji.. :(
    Też mam problemy z chłopkami haha :)

    http://rilseee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. dosyć dziecinni chłopcy z klasy :)



    ZAPRASZAM DO MNIE, BYŁOBY MI BARDZO MIŁO GDYBYŚ ZAJRZAŁA NA MOJEGO BLOGA ;)

    KLIK

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas tak nie robią na szczęście ;-) Powodzenia ;-)

    http://kinlala.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mam takiego problemu, ale to bywa wkurzające... Zapraszam do siebie, odwdzięczam się za każdą aktywność!
    http://prettytopnotchlife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga